POLICJA: "EWA NIE ŻYJE". PROKURATURA: "MAMY 48H NA POSTAWIENIE ZARZUTÓW". RUTKOWSKI: "ADAM Z. WODZI POLICJĘ I PROKURATURĘ"
Prokuratura poinformowała, że trwają przesłuchania i czynności procesowe z udziałem Adama Z., czyli mężczyzny w "niebieskiej kurtce", który jako ostatni widział Ewę Tylman. Policja przeprowadziła wizję lokalną z jego udziałem. Natomiast Krzysztof Rutkowski uważa, że Adam Z. wciąż nie mówi śledczym prawdy.
Prokuratura
Mamy 48 godzin na podjęcie decyzji czy postawimy jakieś zarzuty osobie z którą prowadzone są teraz czynności procesowe. Ten czas mija w czwartek wieczorem - poinformowała po godzinie 12.00 prokuratura w Poznaniu.
Osobą zatrzymaną jest Adam Z., czyli mężczyzna w niebieskiej kurtce, który jako ostatni widział Ewę. - Nie ujawniliśmy na tę chwilę ciała kobiety. Z uwagi na dynamiczny charakter czynności, nie mogę udzielić więcej żadnych informacji. Dopiero po zakończeniu czynności procesowych będę mogła podać więcej szczegółów o ile nie zaszkodzi to prowadzonemu śledztwu - dodała rzecznik prokuratury Magdalena Mazur-Prus
Według docierajacych do nas informacji, mężczyzna podczas pierwszych przesłuchań przedstawiał śledczym różne wersje wydarzeń. Na początku zasłaniał się brakiem pamięci. Twierdził, że w nocy z 22 na 23 listopada był bardzo pijany i nic nie pamięta.
Policja
Dzisiaj w nocy policjanci i prokurator przeprowadzali wiele działań procesowych. Zdobyliśmy informacje, że jesteśmy bardzo blisko wyjaśnienia okoliczności zaginięcia p. Ewy Tylman – mówił rano na konferencji prasowej rzecznik poznańskiej policji Andrzej Borowiak. – Został przeprowadzony eksperyment procesowy, który polegał na odtworzeniu m.in. całej drogi, którą pokonała Ewa Tylman i jej kolega po wyjściu z lokalu gastronomicznego na ul. Wrocławskiej. Ten eksperyment procesowy dał nam dużo nowych informacji i z całą pewnością możemy powiedzieć, że Ewa Tylman i jej kolega nie przebywali na Moście Rocha. Doszło do incydentu w pobliżu tego miejsca i te informacje, którymi teraz dysponujemy wskazują na to, że doszło do śmierci Ewy Tylmana. Do tej śmierci mógł przyczynić się mężczyzna, który jej towarzyszył, który jako ostatni miał kontakt z Panią Ewą – podsumował rzecznik.
Rutkowski
Krzysztof Rutkowski kolejną konferencję prasową zorganizował w środowy wieczór. – 26 listopada po przyjęciu zlecenia nasze biuro udzieliło informacji komisariatowi policji, że osoba, która przebywała z Ewą Tylman ma związek z jej zaginięciem – poinformował. Następnie jeden z jego pracowników odniósł się do przeprowadzonego wcześniej eksperymentu procesowego - Adam Z. wodzi policję i prokuraturę. Według grupy Rutkowskiego, sytuacja przedstawiona przez zatrzymanego dzisiaj chłopaka nie mogła mieć miejsca, ponieważ na kamerze z monitoringu nie widać ich zejścia nad Wartę.
W dalszej części pokazano nagranie, na którym, według pracownika biura, widać osoby – jak stwierdził przedstawiający film – "katujące kogoś innego". Sytuacja ta ma miejsce przy Moście Rocha. Nagranie jest słabe jakościowo i obraz z kamery nie jest wyraźny.
Rutkowski zapowiedział również, że niezaprzestanie poszukiwań i dochodzenia do tego, co tak naprawdę wydarzyło się przy moście św. Rocha. Poinformował również, że wskazał policjantom miejsca, gdzie powinni rozpocząć poszukiwania.
Marsz Adama Z. według wskazań jego telefonu wskazuje, że był również po drugiej stronie Mostu Św. Rocha. – dodał jeden z członków zespołu Rutkowskiego.
Na konferencji prasowej głos zabrał także ojciec poszukiwanej Ewy, który razem z Rutkowskim siedział za stołem - Policja w ogóle się do nas nie zgłosiła, nie dostaliśmy żadnej opieki od psychologa- żalił się. - Wierzę, że moja córka żyje - zakończył.
Mężczyzna podczas przesłuchań przedstawiał śledczym różne wersje wydarzeń. Na początku zasłaniał się brakiem pamięci co do wydarzeń w nocy. Twierdził, że jest tak pijany, że nie nic nie pamięta.
Przeczytaj poprzedni artykuł!
EWA TYLMAN NIE ŻYJE
