PROBLEM Z BAŁAGANEM W ANTONINKU. MIASTO GŁUCHE NA SKARGI MIESZKAŃCÓW.
Problem dotyczący bałaganu na poznańskim osiedlu Antoninek jest równie nieświeży, co zapach zalegających na terenie śmieci. Radny Michał Grześ (PiS) nie odpuszcza tematu i wspiera mieszkańców.
O problemie z zanieczyszczeniami w Antoninku, Michał Grześ po raz pierwszy w tej kadencji, napisał na początku marca. Wówczas przekonywał, iż według mieszkańców osiedla, te staje się coraz brudniejsze. – Śmieci leżące na łące za boiskiem sportowym, na nieutwardzonej drodze, która jest przedłużeniem ulicy Wandy. Na skarpie i łące przy Osiedlu blokowym przybywa ich coraz więcej od wielu lat – czytamy w interpelacji radnego Grzesia. Wówczas służby miejskie uznawały, że śmieci nie ma, ponieważ ich nie widać. Tymczasem okazuje się, że potrzebne było (i wciąż jest) kompleksowe oczyszczanie tegoż osiedla.
Z udzielonej wówczas odpowiedzi wynikało, że faktycznie został stwierdzony negatywny stan sanitarno- porządkowy. Stosowne pisma skierowano do właściwych jednostek o podjęcie natychmiastowych prac porządkowych. Ponadto Wydział Gospodarki Komunalnej zwrócił się do Straży Miejskiej Miasta Poznania o wyegzekwowanie należytej czystości na terenach będących we władaniu osób fizycznych.
Spacer od śmieci do śmieci
Kolejna interpelacja trafiła w tym samym miesiącu. – W sobotę 12 marca na zaproszenie mieszkańców Antoninka odbyłem spacer „od śmieci do śmieci”. Najbardziej zabrudzonym terenem jest dolina Szklarki. Na swoją wcześniejszą interpelację otrzymałem odpowiedź, że jest ona oczyszczana co roku (4 maja 2009 roku). Proszę o podanie daty tegorocznego sprzątania, tak by mieszkańcy mogli skontrolować te prace – apelował Michał Grześ.
Zgodnie z zapowiedzią porządki odbyły się 12 kwietnia w ramach akcji: „Wiosenne Porządki – Poznań 2015”, w rejonie Doliny Szklarki i innych terenów w rejonie ulic Ścibora, Kingi, Świętochny. Pozostały zakres prac został przeprowadzony w ramach akcji porządkowych organizowanych przez Wydział Gospodarki Nieruchomościami.
„To jest cyrk, a nie urząd!”
To jednak nie wystarczyło mieszkańcom Antoninka, po stronie których znowu opowiedział się radny Prawa i Sprawiedliwości. – Nas interesują prace, jakie w korycie Szklarki wykonają służby miejskie a nie te, wykonane rękami mieszkańców, i do tego „pod nadzorem” ekonoma z Urzędu Miasta, niejakiego Rapiora, który uzurpuje sobie prawo do nadzorowania ludzi pracujących społecznie, a nie potrafi nadzorować pracy swojego zespołu – komentowali oburzeni. – Mieszkańcy posprzątali dolinę Szklarki, ale nie posprzątali koryta Szklarki, bo do tego potrzebny jest sprzęt specjalistyczny. Koryto strumienia od kilku lat nieczyszczone i niepogłębiane, dawno przestało być strumykiem. Woda nie spływa do Malty, lecz zatrzymuje się w zatęchłych bajorkach, bo brzegi strumienia są pozarywane lub zarzucane śmieciami – kontynuowali swe żale.
I tym razem odpowiedź była wymijająca. – Należy zauważyć, że dzięki zaangażowaniu mieszkańców Osiedla Antoninek, którzy włączyli się do akcji organizowanej przez Wydział Gospodarki Komunalnej, stan czystości tego terenu już uległ poprawie – przekonuje zastępca prezydenta Maciej Wudarski, dodając, że Wydział Ochrony Środowiska włączył ciek Szklarka do konserwacji w roku bieżącym, a termin realizacji zadania planowany jest na przełom sierpnia– września. Prace mają polegać na wygrabieniu i odmuleniu koryta oraz skarp cieku Szklarka, jak również punktowym uzupełnieniu umocnień.
Mieszkańcy Antoninka narzekają, zastępca prezydenta - chwali
Mieszkańcy Antoninka nie dali sobie jednak zamydlić oczu i skierowali na ręce radnego Michała Grzesia pismo, w którym niezbyt przychylnie wypowiadali się o udziale p. Józefa Rapiera w sprzątaniu Antoninka. – W odpowiedzi na interpelację, do której dołączyłem pismo mieszkańców sprawa ta przez Pana Prezydenta została przemilczana, lub celowo zlekceważona, jak rozumiem w myśl urzędniczej solidarności – stwierdza Grześ.
Maciej Wudarski jednak zapewnił, że jak dotąd, nigdy na pana Rapiera skarg nie było. Wręcz przeciwnie. Były jedynie podziękowania. – W opinii Dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej pracownik należycie wywiązuje się z powierzonych obowiązków Kierownika Oddziału i koordynatora ww. akcji. Jednocześnie Dyrektor Wydziału pozytywnie ocenia zaangażowanie i podejmowanie licznych działań na rzecz mieszkańców i poprawy stanu środowiska Osiedla Antoninka i Kobylegopola – przekonuje wiceprezydent.
Brak interwencji. Bezsilność mieszkańców.
Najnowsza interpelacja ws. osiedla Antoninek wpłynęła w ubiegłą środę. Wówczas Michał Grześ przytoczył słowa mieszkanki, która skarżyła się m.in. na wory ze śmieciami, które znajdują się od tygodni przy ścieżce rowerowej i chodniku prowadzącym od osiedla bloków do ul. Dobromiły oraz na przylegającym terenie zielonym. – Po ostatniej nawałnicy na chodniku leżą połamane drzewa i pnie, które zagrażają bezpieczeństwu rowerzystów, zjeżdżających ze skarpy, od strony osiedla. Po raz kolejny na chodnik spadła część drzewa. To rosnące przy chodniku drzewo trzeba usunąć, żeby nikt nie nadział się na te pale, ale dla osoby nieuzbrojonej w odpowiedzi sprzęt jest to nie do ruszenia. Należy doprowadzić do usunięcia tych kłód, zanim dojdzie do tragedii – apeluje mieszkanka, zwracając także uwagę na niedotrzymanie wcześniejszych obietnic. – Po raz kolejny zwracam się z prośbą w imieniu mieszkańców osiedla blokowego w Antoninku o oczyszczenie tego zagajnika, wycięcie krzaków i ustawienie koszy na śmieci, bo o ławkach przestaliśmy już marzyć – uzupełnia z żalem.
Taką obietnicę złożyły bowiem służby miejskiej po interpelacji radnego Michała Grzesia i miało to być zrobione do dnia 8 maja. Obietnica jednak nie dość, że nie została dotrzymana, to ZDM sprząta ten teren po interwencji z łaską, jak zauważa. - Na leżących tam śmieciach widziałam grasujące szczury – żali się mieszkanka, zaznaczając, iż po ostatniej burzy na terenach przylegających do stawów w Antoninku drzewa spadły na trasy i ścieżki okalające staw Młyński i Staw Antoninek.
Ścieżka od ul. Radziwoja nad stawy. Fot. facebook.com/poznan.antoninek
Powalone drzewo do Młyńskiego Stawu. Fot. facebook.com/poznan.antoninek
- Proszę o poważne potraktowanie głosu mieszanki Antoninka i dotrzymanie obietnic złożonych w odpowiedziach na wcześniejsze moje interpelacje dotyczące tego rejonu miasta – apeluje Michał Grześ. Na odpowiedź przyjdzie zapewne jeszcze trochę poczekać. Wszak od środy, urzędnicy mają 21 dni na jej pisemne udzielenie.
Czy problem bałaganu w Antoninku zostanie rozwiązany, a terminy tym razem dotrzymane? Jak zwykle pokaże czas. Mieszkańcom nie pozostaje nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość, choć tej już (co zrozumiałe) brakuje.
Przeczytaj poprzedni artykuł!
M.KLUCZKA: SŁUCHACZ MUSI MIEĆ MOŻLIWOŚĆ ELASTYCZNEGO UŁOŻENIA RAMÓWKI
