NA STARYM RYNKU BEZ ZMIAN
Słynny z najdroższych drinków klub w Poznaniu… kończy i rozpoczyna działalność
Lakoniczna informacja na stronie internetowej, o tym że klub kończy działalność jest faktem. Strona internetowa to jedno, a życie, życiem. Klub go-go ma się dobrze, można wejść i bawić się do utraty tchu… oraz pieniędzy.
Głośny na cały kraj, skandal związany z astronomicznie wysokim rachunkiem, „rozsławił” jeden z poznańskich klubów, wszak rachunek oscylujący wokół miliona złotych, to nie jest norma. W mediach, wrzawa rozlała się na inne miasta. Zaczynają się ujawniać kolejne oszukane osoby. Politycy z Poznania, Torunia czy Krakowa nie przebierali w słowach, zgodnie twierdząc, że miejsca te, winny zostać zamknięte i należy uporządkować wszelkie sprawy związane z ich działalnością.
Zlikwidowane. Nowa nazwa spółki i szyld
Zwykle nazwę klubów czy restauracji zmienia się by uciec przed podatkami lub innymi wierzytelnościami, czasem by rozstać się z wizerunkiem, najczęściej negatywnym, który istnieje w mediach i wśród okolicznych mieszkańców i klientów. Próbując dowiedzieć się czegoś o tym jak ma wyglądać „nowa” działalność klubu. Zadzwoniłem do firmy która wynajmuje ten obiekt w centrum Poznania. Największe zdziwienie nastąpiło wówczas, kiedy dowiedziałem się że umowy najmu wcale nie wypowiedziano. Więcej informacji nie możemy udzielić. Szukając w sieci wiadomośći, trafimy na stronę internetową radośnie informującą, że po pięciu latach klub zakończył działalność. Nowa nazwa klubu to walka o nowy wizerunek, klienta i… alkohol. W sierpniu odebrano klubowi koncesję na sprzedawanie alkoholu. Po zmianie szyldu nie będzie żadnych przeciwskazań by na nowo wystąpić o koncesję. Tego możemy dowiedzieć się w Urzędzie Miasta.
To jest zupełnie inna firma
Nowe nazwy- w każdym mieście inna, to początek zmian. Teraz będą udawać, że nie są siecią. Czas wkroczyć do walki o klienta na nowo. Może oficjalna strona zawiera dane o zmianach czyli zamknięciu klubów, lecz szukając głębiej w internecie znajdziemy informacje o tym, że ukrywająca się pod poprzednią nazwą firma, poszukuje pracowników. Strona nie jest zablokowana, aktywny jest adres e-mail i alarmowy numer telefonu. Ciekawsze wydają się szczegóły ofert pracy. Otóż, szczegółowy opis rozdziela tam pracowników na poszczególne szczeble jak w klasycznej korporacji. Precyzyjny opis każdego szczebla zawiera w sobie wyodrębnienie obowiązków i płci którą musi reprezentować kandydat lub kandydatka. Właściwie o kandydatów trudniej, bo jedyne męskie stanowisko poza centralą to „kierownik dzienny”, odpowiada on za zapasy towarów i raczej ogólne funkcjonowanie lokalu. Dalej jest już ciekawiej.
Managerka klubu – mediator z dystansem
Potrafi załagodzić wszelkie konflikty, ma charyzmę i autorytet, w tej roli kobieta. Zresztą wszelkie pozostałe stanowiska należą do pań. Kelnerka, inteligentna i dowcipna, ma pokazać klientowi drogę od A do Z. Kolejna z osób pracujących to barmanka. Jej rolą jest umiejętne podawanie alkoholu i czuwanie nad rachunkiem, wraz z formą płatności by była (według strony internetowej) jak najbardziej dogodna dla klienta. Kolej na selekcjonerkę to „piękna, młoda i operatywna kobieta o wysoko rozwiniętej intuicji”. Są jeszcze promotorki. To już bieganie po mieście i odprowadzanie klientów pod same drzwi (tutaj zmienił się tylko kolor parasolki owych promotorek), tancerki i.. konsultantki. Konsultantki poszukują tancerek za pośrednictwem wszelkich mediów.
Działa i będzie działał
Kluby erotyczne w Poznaniu działają i mają się całkiem nieźle, ale jakie dokładnie są ich dokładne wyniki finansowe trudno przypuszczać. Niektóre z nich istnieją całkiem długo i śmiało można podejrzewać że mają swoich stałych klientów. Jak głosi stare prawo rynku- jest popyt, to musi być i podaż…