NIE UDZIELAM PIERWSZEJ POMOCY BO NIE UMIEM
W stolicy człowiek umiera na peronie metra. W poznańskim autobusie linii 91 w poniedziałkowe południe pasażerka ma atak epilepsji. Jak reagować i kto może pomóc? Urzędnicy? Kierowcy?
Przegubowy autobus leniwie sunie po ulicach naszego miasta. Niespiesznie, acz punktualnie bo jest to około godziny dwunastej, czyli pomiędzy szczytami komunikacyjnymi. Na tyle autobusu rozgrywa się jednak dramatyczna scena. – Około trzydziestoletnia kobieta siedziała na końcu autobusu. W pewnym momencie upadła. Jakaś dziewczyna krzyknęła do kierowcy by się zatrzymał. W tej samej chwili poszkodowana dostała ataku epilepsji. Dziewczyna, która jako pierwsza ruszyła na pomoc pomagała dalej i wiedziała co ma robić. Jakiś chłopak, pasażer, zadzwonił po karetkę pogotowia. Potwierdził to kierowca. Udzielono pierwszej pomocy i zadbano o życie pasażerki. Karetka pojawiła się błyskawicznie. Cała operacja trwała około ośmiu minut – opowiada Małgorzata, pasażerka owego 91.
W Urzędzie
Nieszczęście może pojawić się w każdym miejscu użyteczności publicznej. Tramwaj, autobus, Urząd Miasta czy galeria handlowa to kilka z nich. Jak wygląda sprawa ze szkoleniami z pierwszej pomocy w tych miejscach?
- W Biurze Prezydenta na trzydzieści pracujących osób, cztery mają przeszkolenie do udzielania pierwszej pomocy. Są dokształcane w tej kwestii cyklicznie. W szeregach nowych pracowników, od dwóch lat każdy musi przejść obowiązkowe przeszkolenie. Zatem, wśród pracowników starszych stażem nie każdy ma obowiązek znać zasady udzielania pierwszej pomocy. Nowa kadra ma nabycie tych umiejętności w swoich obowiązkach, a same kursy zleca Urząd Miasta – podpowiada rzecznik prezydenta Paweł Marciniak.
Ulubiony przez poznaniaków ZTM, ma swoje regulacje. - W Zarządzie Transportu Miejskiego w Poznaniu jest grupa ok. 10 osób, przeszkolonych w zakresie udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej (co najmniej jedna osoba na piętrze). Ponadto na każdym piętrze w siedzibie znajduje się punkt pierwszej pomocy. W pomieszczeniu jest apteczka, a obok niej – instrukcja udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej oraz lista pracowników wyznaczonych i przeszkolonych w zakresie udzielania pomocy – podsumowuje Agnieszka Smogulecka.
W naszym mieście jest Szkoła Ratownictwa. Zadzwoniłem z pytaniem o szczegóły kursu i udało się uzyskać kilka informacji. – Jeszcze pod koniec 2014 roku prowadziliśmy kurs dla ratowników przedmedycznych na zlecenie Urzędu Marszałkowskiego, czyli szkoliliśmy urzędników. Nauczyciele także się pojawili, ale to było jakiś czas temu i sprawa ucichła. Tym niemniej wiem, że przeszkoleni nauczyciele, swoją wiedzę przekazują dalej szkoląc młodzież – uzupełnia przedstawicielka Szkoły Ratownictwa z ulicy Rycerskiej.
Pierwszej pomocy nie udzielają tylko ratownicy medyczni. Wśród nas jest wielu innych. Są ratownicy przedmedyczni czy drogowi. Ratowników drogowych od wielu lat kształci Automobilklub Wielkopolski i to z ogromnym powodzeniem. – Sam ruch ratownictwa dotarł do naszego kraju z Finlandii wiele lat temu. Teraz jako automobilklub szkolimy dwutorowo. Uczymy jak ratować ofiary wypadków komunikacyjnych i jak zabezpieczać miejsca wypadków. W Poznaniu na tle innych miast w kraju jest dobrze, jeśli chodzi o średni czas dojazdu karetki. Wynosi on w większości przypadków 12 minut. Przypominam jednak, że czas, który mamy na podjęcie działań ratunkowych to maksymalnie cztery i pół minuty. Trzeba działać szybko – emocjonalnie apeluje dyrektor Automobilklubu Piotr Monkiewicz.
Na pytanie, dla kogo są te kursy Monkiewicz odpowiada. – Dla dzieci w wieku szkolnym, młodzieży i dużych zakładów pracy. Prowadzimy szkolenia korzystając z fantomów i defibrylatorów i uczymy jak reagować. Robimy scenki gdzie w tłumie pojawia się panika, bo ktoś upadł i trzeba mu pomóc. O ile na początku młodzież się śmieje, to mamy argumenty by wzbudzić w nich poczucie o konieczności posiadania wiedzy na temat pierwszej pomocy – podsumowuje Monkiewicz.
Najważniejsze by nie przechodzić obojętnie
Kierowcy MPK mają odpowiednie procedury i muszą znać zasady udzielania pierwszej pomocy. Urzędnicy także są szkoleni. W większych zakładach pracy, niezależnie od stanowiska są osoby zobowiązane do posiadania umiejętności odpowiedniego reagowania. Jak jest wśród firm ochroniarskich w galeriach handlowych?
Krzysztof Bartuszek, dyrektor jednej z bardziej znanych firm ochroniarskich, podpowiada. – Nowoczesne galerie handlowe wymagają by chociaż część pracowników miała szkolenie z udzielania pomocy przedmedycznej i korzystania z defibrylatora. Jest to zawarte w wymaganiach przetargowych i musi być dotrzymane. To wszystko powoli się zmienia. Z doświadczenia wiem, że jeśli koszty grają główną rolę to sytuacja zmienia się diametralnie – podsumował Bartuszek.
Mniej oficjalnie możemy się dowiedzieć, że im gorsza reputacja firmy ochroniarskiej i mniej uznana marka, tym więcej przypadkowych osób, które pojawiają się tylko na chwilę, by dorobić. Wówczas mówimy raczej o osobach spacerujących w marynarkach ze słuchawką w uchu, a nie o profesjonalnym podejściu do tematu ochrony i bezpieczeństwa.
Wracając do pierwszej pomocy. Ratować innych to prawny obowiązek każdego z nas. Apelujmy, by więcej osób potrafiło to robić. Zadbajmy o to, by nigdy nie doszło do sytuacji w której osoba poszkodowana pozostała obojętna.
Czy wiecie, że licealiści nie mają już Przysposobienia Obronnego? Teraz uczniowie zwiewają nie z PO, tylko z EBD, czyli Edukacji Dla Bezpieczeństwa.
Przeczytaj poprzedni artykuł!
POLSKO NIEMIECKIE PRZEDSZKOLE W POZNANIU
