TRYBUNAŁ TYLKO Z NAZWY
Autorstwa Adrian Grycuk – Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=46587031
Z perspektywy Poznania to, co od lat dzieje się w Warszawie, a właściwie w Trybunale Konstytucyjnym, to może sprawa odległa. Nic jednak bardziej mylnego. To, czego jesteśmy świadkami, to konsekwentny upadek praworządności, realizowany równocześnie przez wszystkich rządzących od 2015 roku po wydarzenia z końca października bieżącego roku.
Brak pomysłu
Prawda jest taka, że w sprawie Trybunału żaden rządzący obóz polityczny nie ma czystych rąk. Od zmiany ustawy pod swoje bieżące potrzeby polityczne, przez brak powołań ze strony prezydenta, po wprowadzanie sędziów dublerów. Gdy władza się zmieniła, zamiast przemyślanej naprawy dostaliśmy ignorowanie wyroków, uchwały unieważniające orzeczenia i próby zagłodzenia instytucji.
Fakt jest jeden: żaden rząd w Polsce przez ostatnie lata nie miał i nadal nie ma realnego pomysłu na systemową naprawę Trybunału Konstytucyjnego. Każda kolejna ekipa traktuje tę instytucję wyłącznie jako oręż polityczny. Gdy wyrok pasuje do bieżącej narracji – powołujemy się na niego. Gdy jest nie po myśli – udajemy, że go nie ma, uznajemy skład sędziowski za niebyły albo dopisujemy uwagi do jego publikacji.
Dziś doszliśmy do momentu, w którym orzecznictwo Trybunału stało się rodzajem szwedzkiego stołu. Każdy wybiera z niego tylko te rozstrzygnięcia, które w danym momencie są mu wygodne. Prawo przestało być punktem odniesienia, a stało się wyłącznie zakładnikiem bieżącej polityki i układów sił w Sejmie czy ministerstwach. Co więcej, na stole lądują najczęściej te tematy, które zostały zamówione. Jakaś ustawa wątpliwa? Dwa tygodnie – i jest wyrok Trybunału. A wiele innych spraw czeka miesiącami na rozstrzygnięcie.
Instytucja bez racji bytu
Należy to wreszcie powiedzieć wprost: w obecnym kształcie ustrojowym, przy obowiązującej Konstytucji i przy tej klasie politycznej, Trybunał Konstytucyjny po prostu stracił rację bytu.
Nie ma dziś żadnych perspektyw na to, by Trybunał w jakikolwiek sposób naprawić. Stał się organem-wydmuszką, którego nikt w Polsce nie szanuje i nie traktuje jako niezależnego sądu. Dla wielu to wyłącznie narzędzie w politycznym przeciąganiu liny. Utrzymywanie fikcji, że ta instytucja wciąż spełnia swoją rolę w państwie prawa, jest po prostu ignorowaniem faktów. I nie ma szans, żeby któryś z bloków politycznych przedstawił takie rozwiązanie, które spotka się z akceptacją drugiego. W efekcie to, czy Trybunał będzie działał, czy nie, po prostu straciło znaczenie.
Pozostała tylko nazwa w Konstytucji.
Przeczytaj poprzedni wpis
DO ZOBACZENIA PANIE WICEPREZYDENCIE
